Inna dziewczyna

Film „Inna dziewczyna” powstał w sumie przypadkiem. Jesienią 2014 roku usiadłem naprzeciwko mojej babci – Gieni Lussa, wyjąłem telefon komórkowy i zacząłem nagrywać tylko dla siebie i tylko po to aby nie powierzać tych wszystkich historii własnej pamięci, której z czasem ufam coraz mniej.

Nagrałem ponad godzinę materiału. Po kilku miesiącach obejrzałem to w domu i stwierdziłem, że jest tam kilka kapitalnych historii. Kiedy skrystalizował się pomysł zrobienia strony o Andrzeju Lussa postanowiłem przedstawić jedną z nich. Jeśli nie wszystko w filmie jest jasne to właśnie dlatego że nic nie było pozowane ani ustawiane. Wycięliśmy nieistotne z punktu widzenia przedstawianej historii dygresje tak aby sprowadzić film do strawnego dla współczesnego widza formatu 15 minut. Reszta jest tak autentyczna jak to tylko możliwe.

Należy pamiętać, że mamy tu do czynienia z relacją bardzo subiektywną. Czy może być coś bardziej subiektywnego od opowieści żony i matki? Jednak takie opowieści nie mogą być inne jeśli mają pozostać prawdziwe.

Jedną z postaci o których słyszymy w filmie „Inna dziewczyna” jest Stanisław Kopik. Z punktu widzenia przedstawianej opowieści jest to postać drugoplanowa, której historia przedstawiona jest tylko w zarysie. Warto zapoznać się z tą postacią bliżej, żeby zrozumieć jak absurdalne są dywagacje na temat żołnierzy wyklętych, że ludzie ci „mogli normalnie żyć”. Otóż nie mogli. Możemy to świetnie zaobserwować na przykładzie Stanisława Kopika. Setki tysięcy Polaków, a w tej masie ludzi Stanisław Kopik, Stanisław Jaworski, Franek Lussa i Gienia Lussa, po wojnie nie mogło „normalnie żyć” w PRL bez względu na to jak bardzo by tego chciało. Historia Stanisława Kopika pomaga zrozumieć dlaczego. Przytaczamy fragment książki Tomasza Greniucha pt „Król Podbeskidzia”:

„Por. Stanisław Kopik urodził się 15 VIII 1914 r. w Słomczynie koło Jeziornej w województwie warszawskim. Od 1936 r. służył w 1 Pułku Strzelców Konnych w Garwolinie. Pułk został włączony do Warszawskiej Brygady Motorowej dowodzonej przez płk. Stefana Roweckiego, a w kampanii wrześniowej 1939 r. walczył pod Tomaszowem Lubelskim. W okresie okupacji niemieckiej Kopik był żołnierzem ZWZ, następnie AK Obwodu Garwolińskiego „Gołąb”. Wchodził w skład drużyny dowodzonej przez N.N. „Zająca”. W 1941 r. został postrzelony przez Niemców na polach pod Garwolinem, a następnie, zagrożony aresztowaniem, ukrywał się. W  lipcu 1944 r. wstąpił do LWP, gdzie awansował do stopnia porucznika i został dowódcą placówki granicznej w Rajczy na południu Polski2. W lipcu 1946 r. zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem uciekł z jednostki i przyłączył się do oddziału dowodzonego przez Gustawa Matusznego ps. „Orzeł Biały”.3
Więcej światła na okoliczności przyłączenia się Kopika do zgrupowania „Bartka” rzucają Józef Piwowar i Stanisław Bury, łącznik w oddziale „Zemsty”.

Odległa i anonimowa placówka jaką była Rajcza, stała się znakomitym miejscem dla oficera LWP z akowską przeszłością, jakim był Kopik, liczący na to, że to odosobnione miejsce zatrze pamięć o jego „reakcyjnej”, według obowiązującego wówczas języka, przeszłości. Zdarzył się jednak fatalny wypadek. Podczas wypasu wojskowych koni w odległych Bieszczadach przez podkomendnych por. Kopika doszło do bezprawnej rekwizycji przydziału siana dla koni z placówki w Rajczy przez żołnierzy Armii Czerwonej. Żołnierze Kopika postanowili bronić należącego się im przydziału i w wynikłej szarpaninie został zabity sowiecki żołnierz. Banalny z pozoru spór nabrał dramatycznego obrotu. Por. Kopik rozkazał niezwłocznie wracać z Bieszczad do Rajczy swoim podkomendnym z zamiarem jak najszybszego załagodzenia sytuacji. Było już jednak za późno. NKWD zażądało od UB wydania winowajców śmierci sowieckiego żołnierza. Wówczas bezpieka „przypomniała” sobie o przeszłości Kopika. Do placówki w Rajczy zadzwonił urzędnik UB z rozkazem niezwłocznego rozbrojenia i aresztowania dowódcy. Traf chciał, że telefon, zwykle odbierany przez zastępcę dowódcy, odebrał sam Kopik, czego wydający przez telefon rozkaz pracownik UB nie wiedział. Ostrzeżony dowódca, spodziewający się po odebranym telefonie najgorszego, postanowił wszystko postawić na jedną kartę. Z mocnym postanowieniem dezercji i przyłączenia się do działającej w okolicy partyzantki antykomunistycznej wyprowadził swoich żołnierzy przed budynek strażnicy i w dosadnych słowach przedstawił swój zamiar. Wszyscy żołnierze, w sumie ponad 20, podzieliło pogląd swojego komendanta. 6 lipca 1946 r. żołnierze strażnicy granicznej w Rajczy na czele z dowódcą por. Stanisławem Kopikiem przyłączyło się do zgrupowania „Bartka”, a konkretnie do oddziału „Orła Białego” operującego w bezpośrednim sąsiedztwie placówki w Rajczy.4 Kopik przyjął pseudonim „Zemsta” i rozpoczął energiczną pracę konspiracyjną, werbując między innymi w szeregi swojej grupy byłych żołnierzy AK zagrożonych aresztowaniem, dzięki czemu w szybkim czasie usamodzielnił swój oddział, stając się postrachem miejscowych służb bezpieczeństwa.5

Autor: Tomasz Greniuch

1 AIPN Ka 08/3369, Charakterystyka zgrupowania NSZ z Podbeskidzia, stan liczebny oddziału pod koniec 1946 roku.

2  Z. Gnat-Wieteska, Armia Krajowa Obwód „Gołąb” – „Garwolin”, Pruszków 1997, s. 182.

3 M. Korkuć, Zostańcie wierni tylko Polsce…, s. 592.

4 AIPN Ka 063/11 Struktura i działalność nielegalnej organizacji pn. VII Okręg śląsko-cieszyński NSZ. Skład osobowy.

5 Relacja ustna Józefa Piwowara z dnia 18 IX 2007 roku, relacja ustna Stanisława Burego z 18 IX 2007 roku.

169 IPN Ka 063/11 Struktura i działalność nielegalnej organizacji pn. VII Okręg śląsko-cieszyński NSZ. Działalność bandy (napady rabunkowe i morderstwa w opracowaniu chronologicznym).”

W filmie „Inna dziewczyna” Franciszek Lussa występuje jako ofiara. Jednak perspektywa ta jest nieco wyjęta z kontekstu. Zestawienie tego co zeznał torturowany przez UB Franciszek Lussa z jego prawdziwym życiorysem wskazuje, że przedstawił swoim oprawcom sprytnie spreparowaną historię. Później wielokrotnie podkreślał, że konsekwentne trzymanie się przedstawionej wersji prawdopodobnie uratowało mu życie.

Co robił Franciszek Lussa w czasie wojny? Najpierw bił się jako kawalerzysta w randze wachmistrza w kampanii wrześniowej. Dostał się do niewoli i trafił jako jeniec na roboty w gospodarstwie rolnym i w kuźni w głębi III Rzeszy. Przeżył śmierć towarzysza niedoli zakatowanego przez Niemca i nie czekając na swoją kolej, korzystając z wrodzonego sprytu i biegłej znajomości języka niemieckiego, sam się uwolnił i dotarł koleją do Łodzi gdzie zdobył „twarde” dokumenty na nazwisko „Michalski”, na których przeżył do końca okupacji i w końcu zainstalował się w Garwolinie. Imał się prac dorywczych; był pomocnikiem u szewca, innym razem ogrodnikiem. Przed wojną mieszkał w Pakości koło Grudziądza i w Garwolinie był obcy. Dlatego z początku odmówiono mu przyjęcia do konspiracji. Franek nie zrażony tym, zwerbował kolegę i sam zorganizował własną akcję dywersyjną. Po jej sukcesie przyjęto go do AK, czyli jak to się mówiło „do Organizacji”. Został żołnierzem Komendy Dywersji, w skrócie Kedyw. Wziął udział w wielu akcjach, w tym w tej najsłynniejszej zaliczonej do operacji „Główki”, czyli w likwidacji Freudenthala. Znamienne, że pomimo brawurowego charakteru akcji – przeprowadzenia jej w biały dzień na ruchliwej trasie – siedmioosobowy oddział Kedyw którego członkiem był Franek nie poniósł żadnych strat własnych.

Jak wynika z akt śledztwa które uzyskałem z IPN a które umieszczam na tej stronie, ten sam człowiek torturowany przez UB konsekwentnie twierdzi że całą okupację czyścił broń, żadnych akcji nie było, Kopika zna towarzysko i wie o nim tyle że jest w Ludowym Wojsku Polskim, a jeśli Franek podaje nazwiska to tylko tych kolegów o których wiedział że się ujawnili. Taki żarcik.

Przypisy:

1.http://mazowsze.hist.pl/19/Hacked_By_Ali_ShadowDz/441/2008/15574/

2.http://grzegorzwozniak.pl/archiwum-aktualnosci/374-akcja-obwodu-ak-qgolabq-garwolin-sprzed-69-lat

3.http://www.prawica.net/node/10927


Dom i rodzina
Solidarność
Lata 89-94
Prolog