WYWIAD Z KRZYSZTOFEM JURGIELEM

W zasadzie to jak to się stało że zostałeś politykiem?

W roku 80 jako mody absolwent politechniki wstąpiłem do Solidarności. Trzeba pamiętać, że ówczesna Solidarność nie była normalnym związkiem zawodowym w dzisiejszym rozumieniu. Dbałość o dobro wspólne w tamtym czasie oznaczała poparcie postulatów związkowych. Popierałem 21 postulatów. Realizacja tego programu wymagała zaangażowania i wtedy zostałem członkiem komisji Zakładowej OPGK (Okręgowe Przedsiębiorstwo Geodezyjno-kartograficzne). Wprowadzenie Stanu wojennego zniszczyło ten ruch i zaprzepaściło wprowadzenie oczekiwanych zmian w Polsce. Po częściowo wolnych wyborach w 1989 roku na nowo zostały rozbudzone oczekiwania zmian. Jednak w tzw. Obozie Solidarności zarysowały się podziały co do wizji Polski. Jedna grupa opowiedziała się za tzw „grubą kreską”. Druga grupa domagała się realnych zmian i przyspieszenia procesu uwalniania się od komunizmu. Oczywiście przystąpiłem do tej drugiej grupy ponieważ tam widziałem realną szansę na realizację postulatów sierpniowych od których zaczęło się moje zaangażowanie w politykę.

A jak poznaliście się z Andrzejem Lussa? Czy pamiętasz jakie zrobił na tobie wtedy wrażenie? Andrzej Lussa coś opowiadał o sobie?

Poznałem Andrzeja Lussa podczas kampanii wyborczej w 1989 roku. Bliżej poznaliśmy się w Zarządzie Regionu NSZZ Solidarność w Białystok. Często rozmawialiśmy ze sobą. Łatwo złapaliśmy kontakt. Byliśmy zgodni co do diagnozy spraw bieżących i tego co trzeba zrobić z Polską.

O co wam wtedy chodziło?

Nie wierzyliśmy, że uda się zbudować wolną Polskę razem z funkcjonariuszami SB i komunistami. Zarówno ja jak i Andrzej mieliśmy podobną ocenę istniejącej sytuacji. Dostrzegaliśmy patologię rodzącego się systemu III RP polegającego na polityce „grubej kreski” i prowadzeniu tzw „neoliberalnej polityki”. Wiedzieliśmy już wtedy, że państwo zbudowane na wadliwych fundamentach nie będzie dobrze służyło Polakom.

Wybierając akurat opcję polityczną nie liczyliście chyba ma spektakularną karierę w III RP?

Od 1988 roku prowadziłem przedsiębiorstwo geodezyjne i nieźle dawałem sobie radę. Zarabiałem normalne pieniądze. Startowałem w konkursie, jednak pomimo, że go wygrałem ówczesny wojewoda mnie nie nominował, a na moje miejsce wszedł człowiek ze starej ekipy. Odbiłem się od szklanego sufitu. Wtedy zrozumiałem, że pomimo ogłoszonych nominalnie zmian i „upadku PRL” nadal jestem obywatelem drugiej kategorii. To była jedna kilku sytuacji które ostatecznie zadecydowały o skali mego zaangażowania. Jeśli postanowiłem zająć się polityką to nie po to żeby włączyć się w jakiś „układ”, ale po to żeby go zmienić; żeby były w Polsce uczciwe zasady.

Wygranie wyborów samorządowych w Białymstoku było chyba pierwszym większym sukcesem waszego środowiska? Jednak lista partii, stowarzyszeń i środowisk jakie weszły w skład „Jedności” była bardzo długa; od Solidarności do UPRu. Jak doszło do jej utworzenia?

Cała historia z koalicją „Jedność” zaczęła się od przegranych wyborów parlamentarnych w 1993 roku. Szeroko pojęte partie prawicowe w całej Polsce przystąpiły do tych wyborów bardzo rozdrobnione i pomimo ze w sumie uzyskały ponad 40% głosów to wybory zostały przegrane a większość z tych partii w ogóle nie weszła do parlamentu. Powrót postkomunistów do władzy w cztery lata po 1989 roku zaskoczył nas. To była bolesna lekcja. Jednak my w Białymstoku postanowiliśmy tą lekcję szybko odrobić. Podstawą była dobra wówczas współpraca Solidarości i PC oraz kilku innych ugrupowań polityczno-społecznych. Należy też pamiętać, że była w tym ogromna zasługa ówczesnego arcybiskupa Stanisława Szymeckiego. Bez niego mogło by się nam nie udać wszystkich pogodzić. Z tego co pamiętam to właśnie on zasugerował nam nazwę „Jedność”. Zjednoczenie się i powołanie wspólnego komitetu przyniosło nam sukces w wyborach. Zdobyliśmy ponad 50% głosów i większość w Radzie Miasta a potem powołaliśmy prezydenta z naszego środowiska. Tym prezydentem został Andrzej Lussa.

Na początku prezydentury Andrzeja Lussa szczególne emocje budziły dwie sprawy: wymiana kadr w urzędzie oraz rozwiązanie bardzo wielu umów najmu lub dzierżawy nieruchomości należących do Gminy. O co chodziło w tej drugiej sprawie? Nie lubiliście biznesmenów i postanowiliście utrudnić im życie?

Poprzedni Zarząd Miasta był krytykowany przez mieszkańców za „niejasną” politykę gospodarki nieruchomościami, inwestycji i najmu lokali komunalnych oraz doboru kadr. Dlatego zaczęliśmy od tych spraw. Wymieniliśmy część urzędników oraz uporządkowaliśmy umowy najmu lokali użytkowych. Polegało to na wprowadzeniu stabilnych stawek najmu i przejrzystych zasad w przetargach. Staraliśmy też aby warunki przetargów na najem nikogo nie wykluczały, co wcześniej miało miejsce. Wprowadzaliśmy te zmiany w porozumieniu z przedsiębiorcami a przeciwni im byli ci którzy korzystali wcześniej z nieformalnych przywilejów.

Prasa was nie kochała?

Tak. Od początku kadencji lokalne sympatyzujące z poprzednią władzą i „obozem grubej kreski” pokazywały nas w krzywym zwierciadle; przekręcały fakty, dopuszczały się prowokacji, donosiły na nas bezpodstawnie do prokuratury tylko po to by mieć „newsa”. Na przykład ja, startując w wyborach do sejmu w 1997 roku uzyskałem lepszy wynik niż ówczesny premier Włodzimierz Cimoszewicz. Te kilkadziesiąt tysięcy głosów, które wówczas otrzymałem, warto zestawić z artykułami lokalnej prasy, które od pierwszych dni prezydentury Andrzeja Lussa a potem mojej usiłowały nas oczernić.

W czasie prezydentury Andrzeja Lussa byłeś jego najbliższym współpracownikiem. Działaliście ręka w rękę a po jego śmierci to ty zostałeś prezydentem. Jaką mieliście wizję miasta? Jakie zadanie sobie stawialiście?

Przed wyborami często rozmawialiśmy. Andrzej przedstawiał swoją wizje miasta, duży nacisk kładł na wprowadzenie ładu przestrzennego. Zastanawialiśmy się nad sposobami poprawy życia mieszkańców. Andrzej uważał, że mocną stroną Białegostoku jest jego położenie w centrum Europy dzięki czemu miasto może być ważnym ośrodkiem wymiany handlowej. Widział potrzebę rozwoju szkolnictwa wyższego. Funkcję wiceprezydenta zaproponował mi Andrzej jako specjaliście od gospodarki nieruchomościami i polityki przestrzennej. Myślę, że docenił też moje doświadczenie jako przedsiębiorcy. Pierwszym udanym zadaniem było przyjęcie ogólnego planu zagospodarowania przestrzennego który na wiele lat określił politykę gospodarczą i inwestycyjną. Układ drogowy przyjęty wtedy jest realizowany do dziś. Przystąpiliśmy do opracowania strategi rozwoju Białegostoku która ostatecznie została uchwalona w 1996 roku. Rozpoczęliśmy też wiele rozmów dotyczących lokalizacji inwestycji przemysłowych w mieście. Niestety później to nie było kontynuowane i na terenach które były przeznaczone na cele produkcji przemysłowej w ostatnich latach powstały tylko ltak zwane „galerie handlowe”. Realizacja inwestycji drogowych oraz poprawa komunikacji miejskiej miały być uzupełnione o budowę regionalnego lotniska metropolii białostockiej. To Andrzej doprowadził do tego że Białystok został przyjęty do unii metropolii polskich. Warto zaznaczyć, że dziś w dokumentach rządowych Białystok nie występuje jako metropolia a obecne władze Białegostoku nie sprzeciwiają się temu.

Naszym „oczkiem w głowie” było też budownictwo mieszkaniowe. W 1995 roku Białystok realizował 9 mieszkań na 1000 mieszkańców co dawało nam drugie miejsce w kraju. Trzeba sobie jasno powiedzieć że było to wynikiem z jednej strony efektywnej pracy Zarządu Miasta a z drugiej dobrej współpracy ze spółdzielniami mieszkaniowymi. Zgodnie z przyjętą wizją miasta rozpoczęliśmy wykup i uzbrajanie terenów na których dziś stoją TBSy, mieszkania spółdzielcze i komunalne. Te działania prowadzone były ze sporym rozmachem i objęły obszar ponad 100 hektarów. Rozpoczęliśmy też wieloletni program dotyczący zabudowy jednorodzinnej co pozwoliło w ciągu kilku lat zamienić błotniste ulice w dzielnicach zabudowy jednorodzinnej w utwardzone drogi. Przystąpiliśmy do remontu zaniedbanych instytucji kultury. Pracy było dużo i nie mieliśmy czasu latać samolotami po świecie jak obecne władze miasta. Wśród tych wszystkich działań Andrzej dostrzegał też potrzebę troski o tych którzy radzą sobie gorzej i trzeba do nich wyciągnąć rękę. Jedną z ostatnich decyzji jakie podjął było przekazanie budynku przy ulicy Sienkiewicza na potrzeby schroniska dla ubogich.

Co było charakterystyczne dla sposobu działania Andrzeja Lussa?

Jeśli chodzi o styl działalności Andrzeja to uważam, że wzajemnie się uzupełnialiśmy. Andrzej był liderem który nakreślał wizję i przekonywał do niej ludzi, a ja byłem pierwszym zastępcą który to organizował. Zresztą cały ówczesny Zarząd i większość radnych podzielała koncepcje Andrzeja. Ludzie aktywnie angażowali się w ich realizację. Czułem, że wspólne działanie doprowadzi do rozwoju miasta. Być może ze względu na styl w jakim działał Andrzej Lussa został on zapamiętany przez wielu Białostoczan jako pierwszy prezydent po 1989 roku, co jest przecież nieprawdą bo przed nim prezydentem był Lech Rutkowski. Ciekawe, że z czasem udało nam się przekonać nawet radnych lewicy ale nie radnych Unii wolności, którzy (z nielicznymi wyjątkami) do końca pozostali twardą opozycją.

W czerwcu 1994 r. „Jedność” zgłosiła kandydaturę Andrzeja Piotra Lussy na prezydenta Białegostoku. Żaden z klubów nie zgłosił kontrkandydata. Po głosowaniu, w którym wzięło udział 50 radnych, jego kandydaturę poparło 27 radnych, 14 głosów było przeciw i 9 wstrzymujących się.

Obejmując funkcję od połowy lipca 1994 r., Andrzej Lussa nakreślił program działania, w którym ważną rolę miała odgrywać polityka proinwestycyjna, prowadząca do ograniczenia bezrobocia. Planował przebudować Aleję Piłsudskiego i ulicę Sienkiewicza, remont ulic Konstantego Ciołkowskiego, budowę tuneli pod ulicą Hetmańską, podjąć przygotowania organizacyjne do budowy obwodnicy dla ruchu tranzytowego z pominięciem Białegostoku, odnowę taboru komunikacji miejskiej, rozbudowę osiedla bloków komunalnych przy ulicy Klepackiej, przystąpienie do prac mających na celu opracowanie planów zagospodarowania przestrzennego Białegostoku.

Przy Rynku Siennym, ul. Młynowej i Żelaznej miało powstać centrum handlowo – kulturalne. Podkreślał, iż Białystok nie jest kulturalnym „zaściankiem”. Miał plany usprawnienia ruchu samochodowego przy ulicy Lipowej. Był pierwszym prezydentem Białegostoku, który dążył do budowy lotniska w pobliżu miasta lub do istotnej modernizacji lotniska na Krywlanach, na którym miały lądować samoloty średniego zasięgu, co znacznie usprawniłoby i zwiększyło przepływ pasażerów i towarów, a tym samym przepływ kapitału i inwestorów do Białegostoku.

W opinii prezydenta Lussy takie działania mogły przysporzyć nowych miejsc pracy i przyspieszyć rozwój Białegostoku. Zamierzał też przesunąć środki finansowe na cele społeczne, np. na polepszenie wyposażenia w przychodniach lekarskich. Utrzymywał dobre relacje zarówno z Kościołem Katolickim, jak i Cerkwią Prawosławną.

We wrześniu 1994 r. radni Unii Wolności i Białostockiego Klubu Samorządowego „Lewica” atakowali prezydenta Andrzeja Lussę za zmiany personalne w Urzędzie Miejskim. Zarzucali mu brak określonych kryteriów oceny poszczególnych pracowników i zwalnianie z pracy za poglądy polityczne. Broniąc swego stanowiska, prezydent podkreślał, iż ma prawo dobierać sobie współpracowników, a przy zwalnianiu nie kieruje się względami politycznymi i tylko fachowością i przydatnością urzędników.

Także białostocka prasa atakowała prezydenta Andrzej Lussę za podwyżkę czynszów w komunalnych lokalach usługowych, a także wstrzymanie sprzedaży tych lokali. W centrum Białegostoku zostały wyrównane ceny wynajmu lokali. Wymówiona została również umowa dzierżawy Centrum Handlowego „Park”, zawarta w 1991 r. z Ryszardem Mazurkiem, który wybudował pomiędzy ulicą Bohaterów Monte Cassino a dworcem PKS i PKP tymczasowe Centrum Handlowe „Park”.

Sprawa trafiła do Sądu Wojewódzkiego, który przyznał rację urzędnikom Urzędu Miejskiego. Po odwołaniu się dzierżawcy, także Naczelny Sąd Administracyjny przyznał rację urzędnikom prezydenta Andrzeja Lussy. Prezydentowi zarzucano także, że przekazał Zarządowi Regionu NSZZ „Solidarność” w Białymstoku dawny dom prasy przy ulicy Suraskiej. Prezydent Andrzej Lussa, tłumacząc swą decyzję, stwierdził, iż w czasie stanu wojennego odebrano „Solidarności” majątek i mimo ustawy sejmowej nakazującej jego zwrot, tego nie uczyniono, więc on to zrealizował w Białymstoku. Wiele kontrowersji budziła też sprawa lokalizacji lotniska na Krywlanach. Jedną z ostatnich decyzji prezydent przekazał budynek przy ulicy Sienkiewicza z przeznaczeniem na schronisko dla ubogich.

1 kwietnia 1995 prezydent Andrzej Lussa gościł na VI Walnym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność” Region Białystok, na którym przewodniczący Marian Krzaklewski wskazał Białystok jako miasto modelowe dla całej prawicy. Podkreślił, iż dzięki zjednoczeniu prawicy jej przedstawiciele rządzą miastem.

13 kwietnia 1995 r. prezydent Andrzej Lussa zasłabł w trakcie pełnienia obowiązków. W stanie śmierci klinicznej trafił na oddział intensywnej terapii Państwowego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, gdzie zmarł. Trumna ze zwłokami prezydenta została wystawiona w Auli Pałacu Branickich. Przy zmarłym zaciągnięto warty. Hołd prezydentowi składali liczni białostoczanie.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 18 kwietnia 1995 r.W tym dniu Zarząd Miasta ogłosił żałobę. Hołd zmarłemu prezydentowi przybyli złożyć Tomasz Kwiatkowski – podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy, Romuald Szeremietiew – przewodniczący Ruchu dla Rzeczypospolitej, Jarosław Kaczyński – prezes Porozumienia Centrum. Wartę przy trumnie trzymali żołnierze XVIII Brygady Zmechanizowanej, harcerze, studenci i strażnicy Straży Miejskiej. Aulę wypełniło kilkaset osób. Drogę życiową zmarłego prezydenta przedstawił Krzysztof Jurgiel, który pożegnał go w imieniu pracowników Urzędu Miejskiego, przyjaciół i społeczeństwa Białegostoku. Tomasz Kwiatkowski poinformował, iż zmarły prezydent został odznaczony przez Lecha Wałęsę Złotym Krzyżem Zasługi. Wojewoda Andrzej Gajewski podkreślił dobrą współpracę z prezydentem, odczytał także depeszę kondolencyjną od premiera Józefa Oleksego. Przemawiał Jan Chojnowski – przewodniczący RM. Za pomoc studentom polskiego pochodzenia, powrót do Polski i możliwość podjęcia studiów zmarłemu prezydentowi podziękował student AMB - repatriant z Kazachstanu. Andrzeja Lussę pożegnał także chór Akademii Medycznej, z którą był przez wiele lat związany.

Następnie na placu Pałacu Branickich uformował się kondukt żałobny, który podążył do Bazyliki pw. Najświętszej Marii Panny, gdzie nabożeństwo żałobne odprawił arcybiskup Stanisław Szymecki. Homilię wygłosił biskup polowy Wojska Polskiego Leszek Sławoj Głódź, który wspominał zmarłego jako szczerego katolika, dbającego o los najbiedniejszych mieszkańców. Poruszył także kwestię dziennikarskiej odpowiedzialności za słowo oraz mówił, iż w ostatnim czasie część lokalnej prasy ostro atakowała władze miejskie i prezydenta Andrzeja Lussę. Zmarłemu prezydentowi przyszło oddać hołd i pożegnać około 10 tysięcy mieszkańców Białegostoku. Po wyprowadzeniu trumny z kościoła kondukt żałobny wyruszył ulicami Białegostoku na cmentarz farny, gdzie spoczęło ciało zmarłego prezydenta.

W 1995 r. Rada Miejska uchwaliła Strategię Rozwoju Miasta Białegostoku na której kształt Andrzej Lussa miał znaczący i twórczy wpływ. 13 kwietnia 1996 r., w pierwszą rocznicę jego śmierci odsłonięta została tablica jemu poświęcona (prostokątna o wym. 80 x 109 cm, odlana z brązu, po prawej stronie płaskorzeźbione popiersie prezydenta w ujęciu 3/4 lewego profilu, z lewej inskrypcja pisana majuskułą w formie wypukłych liter różnej wielkości). Wykonał ją białostocki artysta rzeźbiarz Jerzy Grygorczuk. Została umieszczona na ścianie bocznej w elewacji południowo - zachodniej, po prawej stronie wejścia głównego do budynku Urzędu Miejskiego w Białymstoku. Uchwałą nr XXV/325/2000 Rady Miejskiej jego imieniem został nazwany plac przy rondzie w centralnym miejscu Białegostoku, tj. u zbiegu Alei Piłsudskiego i ulicy Branickiego. Miejsce to obecnie określane jest potocznie jako „Rondo Lussy”.

Marek Kietliński

Solidarność
Izby lekarskie
Lata 89-94
Kawałek historii